Święty Arkadiusz z Mauretanii

Św. Arkadiusz, męczennik, pochodził z Cezarei Mauretańskiej, dzisiejszego Cherchel w Algierii. Jak wielu chrześcijanom przełomu II i III wieku przypadło mu żyć w czasach, w których wiara w prawdziwego Boga doświadczana była jak srebro w tyglu i oczyszczana w ogniu prześladowań jak złoto w piecu. W historii Kościoła jest to bowiem okres okrutnych prześladowań, związanych z panowaniem w imperium rzymskim cesarza Dioklecjana (284-305), który po wprowadzeniu monarchii absolutnej zażądał dla siebie czci boskiej, co stało się początkiem szeregu zarządzeń ograniczających wolność religijną, a w konsekwencji doprowadziło do psychicznego i fizycznego znęcania się nad wyznawcami Chrystusa: chrześcijanom w armii i administracji nakazał pod groźbą utraty stanowisk składanie ofiary bogom, a w przypadku odmowy pozbawiał ich godności, urzędów i praw obywatelskich, wtrącając do więzienia; kazał niszczyć chrześcijańskie kościoły i księgi liturgiczne, powszechnie stosował tortury i egzekucje, a z amnestii z okazji 20-lecia rządów wykluczył duchownych.

Cesarz Dioklecjan (284-305 n.e.)

Mimo iż wzniecone przez Dioklecjana prześladowania charakteryzowały się szczególnym okrucieństwem, to nie tylko nie doprowadziły do zaparcia się wiary, lecz wydały liczne owoce męczeńskiej krwi, która stała się nasieniem nowych wyznawców. Jednym z tych, którzy w owym czasie złożyli swe życie w ofierze prawdziwemu Bogu był św. Arkadiusz. Na początku, tak jak wielu innych chrześcijan, uciekł i ukrył się. Jednak na wieść o aresztowaniu rodziny powrócił i sam stawił się przed sędzią. Wiedząc dokładnie o czekających go kaźniach nie zamierzał błagać o litość, tę bowiem otrzymałby tylko w zamian za zaparcie się wiary. Ponieważ tego nie uczynił, został poddany kaźniom, które swym okrucieństwem przypominać mogą najczarniejsze karty historii znęcania się człowieka nad człowiekiem. Oprawcy nie zadowolili się zadaniem Arkadiuszowi szybkiej śmierci. Kawałek po kawałku odcinali mu ręce i nogi, powodując niewyobrażalny ból i cierpienie.

Św. Arkadiusz pozostał jednak niewzruszony. Do końca życia (ok. 304 r.) znosił męki z heroicznym męstwem, zagrzewając nadto współtowarzyszy do wytrwania. Przez swą postawę oraz słowa otuchy stał się umocnieniem dla znoszących prześladowania i ratownikiem dla uginających się pod ciężarem cierpienia. Dlatego jest szczególnym patronem dla wszystkich znajdujących się w sytuacjach ekstremalnych, w których zdaje się człowiekowi, iż ciężar życia i pogodzenie go z wiarą przekracza ludzkie możliwości. Swym życiem potwierdził słowa św. Pawła Apostoła: „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia”. W Martyrologium Rzymskim jest czczony 12 stycznia. W ikonografii jest przedstawiany jako młodzieniec skuty kajdanami trzymający palmę męczeństwa i miecz, niekiedy na stole tortur lub obok katów.