św. Bernadeta Soubirous – zakonnica, dziewica.

Maria Bernadetta urodziła się 7 stycznia 1844 r. w Lourdes jako najstarsza z rodzeństwa. Była córką ubogiego młynarza. W dwa dni po urodzeniu otrzymała chrzest. Kiedy miała 11 lat, przyjęła ją do siebie krewna, u której pasała owce. Po trzech latach wróciła do rodzinnego Lourdes, aby przygotować się do I Komunii Świętej…
Był 11 lutego 1858 roku. W skromnym domu rodziny Soubirous zabrakło drewna na opał. Najmłodsza córka Maria wraz z koleżanką z sąsiedztwa wybrała się nad pobliską rzekę Gave, by nazbierać chrustu. Z dziewczętami poszła też Bernadetta – starsza córka państwa Soubirous. Chorowała na astmę, dlatego matka niechętnie zgodziła się, by towarzyszyła siostrze. W pobliżu skał Massabielle Maria i Janina boso przeszły na drugi brzeg rzeki i zajęły się zbieraniem gałęzi. Bernadetta wahała się, czy zamoczenie nóg w lodowatej wodzie nie spowoduje nawrotu choroby. Wtedy usłyszała hałas przypominający szum wiatru, a po chwili w wyżłobionej w skale grocie zobaczyła postać niezwykle pięknej, młodej kobiety…
Odruchowo upadła na kolana i zaczęła odmawiać różaniec. Pani także przesuwała paciorki różańca, nie poruszając wargami. Po modlitwie znikła.

Bernadetta spotkała się z Maryją 18 razy. Podczas dziewiątego objawienia, 25 lutego, w grocie wytrysło źródełko, które bije tam do dziś. Szybko się okazało, że wypływająca z niego woda ma uzdrawiającą moc. Już cztery lata po objawieniach specjalna komisja powołana przez Kościół do zbadania uzdrowień ogłosiła, że 7 z 18 przeanalizowanych przypadków to „cudowne uzdrowienia uzyskane w wyniku stosowania wody z groty Massabielle”. Do Lourdes zaczęło przybywać coraz więcej liczących na cud chorych.

Św. Bernadetta Soubirous

Bernadetta zapadła na obustronne zapalenie płuc. Wyzdrowiała, ale postanowiła wstąpić do zakonu. Chciała się po prostu ukryć, by ujść oczu ciekawych. Dzięki pośrednictwu biskupa z Nevers, Forcade, wstąpiła tamże do sióstr „od miłości i nauczania chrześcijańskiego”. Pożegnała się więc z rodziną i z ukochaną grotą massabielską. Schorowanej, powierzono funkcję infirmerki i zakrystianki. Dopiero 22 września 1878 roku złożyła śluby wieczyste. Sławna w świecie – w klasztorze chciała być ostatnia i cieszyła się z wszelkich upokorzeń. Zwykła powtarzać: „O Jezu, daj mi swój krzyż… Skoro nie mogę przelać swojej krwi za grzeszników, chciałabym cierpieć dla ich zbawienia”. Zmarła 16 kwietnia 1879 r., mając 35 lat. 
Kościół nie wyniósł Bernadetty na ołtarze ze względu na głośne objawienia Maryi, ale ze względu na osobistą świętość Bernadetty. Wiele cierpiała z powodu astmy.
Także dziś do Lourdes raczej nie przyjeżdżają zwykli turyści. Oprócz zamku i górującego nad miasteczkiem szczytu Pic du Jer, niewiele jest tu do zwiedzania. Tłumy pielgrzymów przyciąga tu massabielska grota i sława otrzymanych łask i cudów. Tego miejsca nie można zrozumieć bez chorych. Przywożą tu strach przed śmiercią, ogromny nieraz bagaż bólu, cierpienia, kalectwa, choroby, gorycz samotności, czasem bunt przeciw swojemu losowi. 
Modlą się przed grotą, w której objawiła się Matka Boża, piją wodę z cudownego źródełka lub zanurzają się w wypełnionym nią basenie. Czasem nie prosząc o zabranie cierpienia, ale o siłę do znoszenia go. Każdy wyjeżdża stąd z jakimś własnym cudem: zrozumienia sensu życia, cierpienia, choroby, z którą się zmaga, odzyskania wiary, a nierzadko i powrotu do zdrowia. Dlatego, kiedy Jan Paweł II, chcąc zwrócić uwagę Kościoła na wartość cierpienia ludzi zmagających się z kalectwem, niepełnosprawnością czy chorobą, w 1992 roku ustanowił Światowy Dzień Chorego, postanowił, że będzie on obchodzony 11 lutego. W dniu, w którym Kościół wspomina NMP z Lourdes. 

W czasie procesu kanonizacyjnego (1919 r.) stwierdzono, że ciało Bernadetty mimo upływu czasu pozostało nienaruszone. W 1925 roku papież Pius XI ogłosił Marię Bernadettę błogosławioną w obecności ostatniego z jej braci, a w roku 1933 zaliczył ją uroczyście w poczet świętych.